Nietypowe metody nauki języków obcych
Nietypowe metody nauki języków obcych Walka o klienta wśród szkół językowych jest zacięta, bo stawką są wielotysięczne honoraria. Na tę wojnę szkoły wyruszają, wytaczając przeróżne argumenty - od nauki w błogostanie po metody tradycyjne. Nowości, spektakularne metody nauczania języka mają przyciągnąć klientów.
"Bądź rozsądny, nawet 20 proc. uczących się tradycyjną metodą nie dochodzi do mówienia po angielsku!" - krzyczą ogłoszenia Amaksu. Firma ta zapewnia: "Mówisz za dwa miesiące. Nie ma ryzyka w uczeniu się metodą psychologiczno-komputerową".
60 proc. z 300
Inna metoda Wilka proponuje naukę angielskiego bez wkuwania. Rekomendacją tej metody ma być zapewnienie, że uczyli się nią "ministrowie RP i dyrektorzy banków". - To metoda języka mówionego - przedstawiają ten sposób nauki pracownicy szkoły Wilka. W jednej grupie są cztery osoby, a każda podczas jednych zajęć (90 minut) ma wypowiedzieć 300 zdań. - Z tej liczby zapamiętuje się ok. 60 proc. zdań - przekonują przedstawiciele szkoły.
Tutaj podczas lekcji każdy uczeń jest zobowiązany do wyłapywania błędów kolegów i korygowania ich.
- Tu nie chodzi o donoszenie, lecz o to, by słuchacze uczyli się na cudzych błędach - mówią u Wilka.
Przedstawiciele tego ośrodka zapewniają, że osoba zaczynająca naukę języka od zera, korzystając z tej metody, potrzebuje dwóch lat, by opanować język. - Dwa, trzy miesiące nie wystarczą, by nauczyć się języka - mówią. 45 minut lekcji Wilka kosztuje 85 zł, niezależnie od liczby osób w grupie. Im więc większa grupa, tym tańsza jest lekcja.
Zdecydowanie szybsze efekty obiecują w Centrum Nauki "Sita". Tu - według obietnic pracowników szkoły - można nauczyć się podstaw języka w dwa tygodnie. A skoro w tak szybkim czasie, to jakimiś supermetodami. Jak to się dzieje?
Po pierwsze, Sita wprowadza uczniów w stan alfa. - Nasz mózg funkcjonuje na falach beta, a alfa to stan pomiędzy snem a rzeczywistością. Alfa to naturalny stan organizmu, przyjemny błogostan. Ale przespać się na kursie intensywnym się nie da. Przez sen jeszcze nikogo języka nie nauczyliśmy - przyznają w Sita. - W stanie alfa więcej zapamiętujemy - dodają.
Po drugie, Sita zapewnią specjalne gogle do regulacji oddechu. Pod goglami są dwie czerwone diody i czytnik oddechu - okulary mają wyregulować oddech uczącego się, by został wprowadzony w stan alfa. Obrazów gogle nie wyświetlają.
Lektor w Sita wprowadza różne techniki zapamiętywania, np. mapę myśli. - Lepsze są notatki przestrzenne od linearnych. Lektor wypowiada słowo-klucz, a wokół niego uczniowie wyobrażają sobie inne słowa. Mapa myśli nie jest czasochłonna. To są rysunki, znaki graficzne. Lepiej się je zapamiętuje - zapewniają pracownicy Sita.
Po dwóch tygodniach kursu intensywnego, gdy już według Sity znamy podstawy pozwalające się porozumieć, możemy wybrać się na kurs semestralny dwu- lub czteromiesięczny.
Przedstawiciele Sita przyznają, że nauczanie to proces długofalowy, a wspomniane dwa tygodnie z goglami pozwalają opanować jedynie podstawy.
Kurs intensywny z wprowadzeniem w stan alfa to 4 godz. codziennego uczenia się języka. Kosztuje to od 1,1 do 1,6 tys. zł.
Spójrz, to stół
Metoda Callana, podobnie jak metoda Wilka, uczy mówić. - Wyrabiamy umiejętność mówienia po angielsku. Lektor od pierwszej lekcji rozmawia z uczniami w tym języku. Nawet o błędach nie mówi im po polsku - zastrzegają w tej szkole. Zapewniają, że mimo to nie ma siły, by nawet zupełnie początkujący uczeń mógł nie zrozumieć lektora.
Początek wygląda tak, że grupa poznaje obcojęzyczne nazwy przedmiotów, które widać dookoła - np. stołu, tablicy etc. Z tymi wyrazami lektor tworzy zdania. - Uczymy mówić po angielsku tak, jak matka uczy mówić dziecko pierwszych słów - dodają u Callana.
Ucząc się tą metodą, nie trzeba pisać. Po 240 godz. osiąga się poziom umożliwiający zdanie FCE. Jednak by ten egzamin zdać, trzeba także umieć pisać, więc po osiągnięciu poziomu "mówionego" lektorzy zaczynają uczyć swoich studentów pisania po angielsku.
Nauka metodą Callana kosztuje 20 zł za godzinę. Średnio w grupie jest sześć osób.
Janina Furgałowa, kierownik Szkoły Języków Obcych Uniwersytetu Warszawskiego, od 25 lat uczy języków. Z ciekawości sprawdziła system Sita: - Do metod niekonwencjonalnych potrzebne są odpowiednie warunki. Być może stan alfa coś da osobom bardzo zdesperowanym, ale ja sceptycznie podchodzę do podobnych metod. Dwa tygodnie kursu to zbyt mało, by nauczyć się nawet podstaw języka - uważa.
Według pani kierownik najlepszą metodą nauki języka jest ciągłe wkuwanie słówek na pamięć. - Żeby się nauczyć, trzeba zapamiętywać - przekonuje Janina Furgałowa. I dodaje: - Jest jeden warunek nauki - bardzo duże zaangażowanie się uczącego.
treść pochodzi z serwisy.gazeta.pl